skeeter
Orientacja: Biseksualna
Dołączył: 30 Mar 2008 Posty: 20
Wysłany: 2010-07-13, 16:57 Przyjaciel
Poznaliśmy się kilka lat temu, jeszcze jako szalone i niezrównoważone nastolatki. Chodziliśmy razem na kurs języka niemieckiego – nasza wspólna pasja. Dołączył do naszej grupy w połowie semestru. Przykuł moją uwag zarówno swoim strojem jak i zachowaniem. Rafał nosił długie czarne rurki, oraz wyszukane i zarazem nietypowe jak na nastolatka koszule. Średniego wzrostu brunet o twarzy i posturze modela trzymał się na uboczu, nie spędzał przerw na rozmowach z grupą, tylko szybko wkładał do uszu słuchawki, i spoglądał na wszystkich z góry, ze swoistą pogardą i politowaniem. Zawsze ignorowałem takich ludzi, tym bardziej, że byli moim całkowitym przeciwieństwem. Ja klasyczny zbuntowany nastolatek. Wystylizowany na punka, obwieszony kolczykami, beszczelny i chamski, a zarazem kochający kontakt z ludźmi. Nie wiem z czego to wynikało, ale coś mnie do niego ciągnęło. Za wszelką cenę chciałem nawiązać z nim kontakt, niestety wszystkie moje próby spełzły na niczym. Aż do tego dnia…
Był zimny styczeń, idąc na kurs zatrzymałem się w bramie aby zapalić papierosa w osłonie od wściekłej śnieżycy hulającej po ulicach. Wyjąłem papierosa, jeszcze tylko chrzęst krzemienia w zapalniczce i pyszny dym wypełnił moje płuca. Po chwili do tej samej bramy wchodzi on, Rafał, moje marzenie z kursu, jak zawsze nabzdyczony i wyniosły rzuca, „daj ognia”. Rzuciłem mu zapalniczkę, zaczęliśmy gadać, okazało się, że mieszka niedaleko mnie, zaproponowałem, że mogę go podrzuci do domu, gdyż nikomu nie zazdroszczę jazdy w taką śnieżycę tramwajem. Zgodził się, nie wierzyłem w swoje szczęście. Ale moja radość nie trwałą długo, przez całą drogę do jego domu wypowiedział 4 zdania, wszystkie dotyczyły kierunku w którym powinienem skręcić.
Nasz kontakt znowu się urwał na 2-3 miesiące ale wszystko do czasu, od marca do grupy dołączyła nowa uczestniczka – moja ówczesna dziewczyna. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast normalnego przywitania Rafał zaczął obrzucać ją inwektywami. Prawda wyszła na jaw nieco później. Rafał spotykał się z nią przez trzy lata, a ona rzuciła go… dla mnie. Kilka dni później znowu spotkałem Rafała na fajce, próbował mnie ostrzec przez Kaśką, skończyło się jego podbitym okiem i moją rozciętą wargą, no i oczywiście urażoną dumą, która nie zabliźnia się tak szybko jak rozcięta warga.
Wraz z końcem kursu nasz kontakt się urwał, zresztą, żadna ze stron jakoś specjalnie o niego nie zabiegała. Minęły wakacje, a wraz z nimi święty spokój. Pomimo rozpoczęcia wymarzonych studiów na medycynie postanowiłem kontynuować kurs językowy. Pewnego dnia w połowie października, moja dziewczyna nie przyszła na zajęcia, nie odbierała komórki, nie odpisywała na maile. O tym co się stało dowiedziałem się z facebooka „Katarzyna K. zmieniła status związku na: wolny”.
Czułem się strasznie, moja dziewczyna zerwała ze mną w taki sposób. Spojrzałem na zegarek, złapałem torbę i pobiegłem na zajęcia. Oczywiście, spóźniłem się, przez całe 3 godzinne zajęcia lektorka wyżywała się na mnie. Gdy tylko na zegarze wybiła godzina 19 zerwałem się z ławki i wybiegłem z sali, nie zważając na to, że właśnie zadawana była praca domowa. Podbiegłem do mojej bramy, usiadłem na pobliskim murku, wyciągnąłem papierosy, szybki ruch zapalniczki, i dymek poleciał w górę. To był najgorszy dzień mojego życia, na uczelni oblałem cholernie trudne kolokwium, Kaśka zerwała ze mną na FB, a teraz jeszcze ta krowa z kursu pastwiła się nade mną przez bite trzy godziny. Miałem dość, napięcie sięgnęło u mnie zenitu, coś pękło, po moim policzku spłynęła łza, a za nią kolejna. No super – pomyślałem – teraz jeszcze rozbeczałem się jak małe dziecko. Schowałem twarz w dłoniach i ryczałem. Nagle ktoś usiadł tuż obok mnie. Usłyszałem głos Rafała.
-Nie becz, jutro będzie lepiej
-taaa gówno a nie lepiej, mam już dość wszystkiego
-pozmazuj te łzy z twarzy, idziemy na piwo
W każdej innej sytuacji nie wierzyłbym w swoje szczęście, ale nie tamtego dnia, nawet nie pamiętam, gdzie byliśmy i jak się tam dostaliśmy, jedyne co kojarzę, to że rozmawialiśmy bardzo długo i szczerze. O dziwo nie pamiętam z tego wieczoru niczego z wyjątkiem szczegółów dotyczących naszej rozmowy. Powiedziałem mu więcej niż bym chciał. Powiedziałem mu o moich największych tajemnicach, że jestem Bi, że on mi się podoba, czemu nie mogłem się zamknąć? Dopiero teraz otworzyłem oczy. Gdzie ja w ogóle jestem, i czemu leżę w samych bokserkach?
- O już wstałeś – Rafał uśmiechnął się do mnie znad książki
-Co ja tu robię i czemu jestem w samych gatkach – byłem skołowany i lekko zażenowany
-Spoko nie martw się po prostu jak wyszliśmy z knajpy to byłeś tak najebany, że nie było mocnych aby się dowiedzieć gdzie cię odprowadzić, więc postanowiłem zabrać cię do siebie. Jak by tego było mało po drodze rozpadał się deszcz, więc dotarliśmy tu cali mokrzy, nie chciałem ci fundować zapalenia płuc więc cię rozebrałem.
-eee dzięki za wszystko
-spoko, ważne że już ci lepiej, masz tu klina…
Od tej pory zaczęliśmy się przyjaźnić, wiedziałem już, że mogę zaufać Rafałowi, pomimo, że byliśmy całkowitymi przeciwieństwami siebie, to rozumieliśmy się bez słów. Dzięki niemu odzyskałem poczucie własnej wartości. Po kilku miesiącach, przy kolejnej szczerej rozmowie przyznał mi się, że on też jest biseksualny. Zaskakujące dobraliśmy się jak w korcu maku, pomimo to, nigdy nie było między nami niczego co można by uznać za pociąg fizyczny.
Jakiś czas później to ja byłem dla niego oparciem, gdy okazało się, że jego dziewczyna jest w ciąży, oraz później, gdy poroniła. Byłem przy nim, tak samo, jak on przy mnie, gdy tego potrzebowałem.
Od tamtych wydarzeń minęło trochę czasu, w międzyczasie poznałem Karolinę, stworzyliśmy, jak mi się wtedy wydawało idealną parę. Te wakacje na mojej działce miały być dla naszej czwórki wyczekanym odpoczynkiem po wyczerpującym roku na uczelni. I były, przynajmniej do czasu… Po kilku dniach wspólnej zabawy Karolinie nagle coś odbiło, zaczęła zachowywać się strasznie, podczas wspólnych wyjść do klubów kleiła się do facetów zupełnie mnie ignorując, pewnego dnia razem z Magdą, dziewczyn Rafała przekroczyły wszelkie granice, wyszły z jakimiś facetami z klubu, zostawiając nas samych. Co dziwne, chyba bardziej nam ulżyło że mamy święty spokój niż nas to zdołowało. Następne kilka tygodni spędziliśmy sami na mojej działce opalając się, pływając w jeziorze i odpoczywając, aż do feralnego dnia.…
Rafałowi zachciało się skakania, i jak to on, najpierw zrobił później pomyślał. Skoczył z okna na półpiętrze bo nie chciało mu się chodzić po schodach na około, oczywiście nie pomyślał, że na zewnątrz jest siatka z drutem kolczastym i rozorał sobie cały brzuch.
Posadziłem go na kanapie w domu. Z szafki wyciągnąłem apteczkę. Jako student czwartego roku medycyny wiedziałem jak opatrzyć ranę. Gdy bliżej się przyjrzałem skórze rozoranej przez drut pobladłem. Rozcięcie biegło od lewego sutka w kierunku pępka a później w dół.
-dobra ściągaj portki
-pojebało cię?
-jeśli nie zauważyłeś to rozcięcie kończy się gdzieś pod nimi, a muszę to wszystko zdezynfekować. Co wstydzisz się mnie? Teraz jestem „lekarzem” a nie twoim kumplem, interesuje mnie tylko ta szrama, a nie zawartość twoich gatek.
Gdy ściągnął kąpielówki aż zakręciło mi się w głowie. Rafał leżał na kanapie tak jak go pan bóg stworzył. Był idealnie piękny, a to co miał między nogami zaparło mi dech w piersiach, piękny kutas, nie jakiś super wielki, ale taki urzekający. Odetchnąłem kilka razy głęboko powtarzając sobie, że muszę być profesjonalistą. Powoli opatrywałem mu ranę. Strasznie szczypało przy odkażaniu, a Rafał bezwiednie złapał mnie za nogę. Poczułem jak robi mi się gorąco. Na szczęście zdążyłem opatrzyć ranę, zanim zdrowy rozum i zimna krew zostały wyparte przez fantazje o nim. Przez następny tydzień zmieniałem mu opatrunki. Cała rana goiła się bardzo ładnie. Następnego dnia wróciliśmy do miasta. Wakacje powoli dobiegały końca. Po kliku dniach Rafał stawił się u mnie na ostatnią kontrolę blizny po drucie kolczastym
-no wyskakuj z ciuchów przystojniaku i siadaj na kanapie, ja idę do kuchni po piwko
-spoko
-już jes…. - stanąłem w drzwiach nie wiedząc co powiedzieć, na kanapie siedział Rafał, był nagi, i wyglądał tak wspaniale, że mnie zamurowało. Jak w amoku doszedłem do stołu, postawiłem piwo i podszedłem do niego. Uklęknąłem przed nim i zacząłem oglądać bliznę, gdy pochyliłem się nad jego kroczem poczułem jak jego ręka delikatnie gładzi moje włosy
-Rafał, no co ty…- byłem całkowicie zszokowany
-Nic nie mów – uśmiechnął się i nachylił delikatnie całując mnie w policzek, chyba właśnie to dodało mi odwagi, zacząłem go całować…
Nasz seks był inny niż jakikolwiek, który przeżywaliśmy wcześniej. Był delikatny i subtelny. To było przypieczętowanie uczucia, które kiełkowało w nas od tylu lat. Po kilku minutach pocałunków patrząc głęboko w jego piękne niebieskie oczy położyłem rękę na jego pulsującym przyrodzeniu. Skierowałem w tym kierunku swoje usta, zacząłem go delikatnie pieścić językiem jednocześnie dłonią masując jego jądra, po pomrukach rozkoszy i przyśpieszonym oddechu zrozumiałem, że pomimo tego, że pierwszy raz byłem w łóżku z facetem to robię wszystko dokładnie tak jak trzeba. Po chwili poczułem jak Rafał odsuwa swoje krocze od mych ust i zaczyna mnie obejmować, po kilku sekundach to jego głowa znalazła się między moimi nogami. Gdy wziął do ust mojego kutasa, w mojej głowie rozkoszą eksplodowały miliony zakończeń nerwowych. Czułem się tak jak bym był w równoległym świecie, rozkosz jakiej doznawałem była nie do opisania. Pieściliśmy się tak już prawie godzinę, czułem, że chcę czegoś więcej. Wyszeptałem mu do ucha „weź mnie”. W jego oczach zobaczyłem strach.
-A jak cię zaboli?
-będziesz delikatny, pragnę tego
-jesteś pewien?
-TAK…
Leżałem na plecach, a Rafał na mnie, powoli wchodził we mnie łamiąc opór organizmu. Bolało, ale to nic, w jego oczach widziałem ukojenie moich cierpień. Udało się. Wszedł we mnie. Zaczął się powoli poruszać wewnątrz. To było niesamowite. Oddałem mu się w całości. Czułem go głęboko w sobie. To uczucie, to nie był ból, to była rozkosz. Jego penis miarowo wbijał się we mnie, a jądra z impetem uderzały o moje pośladki. Nie wiem ile to trwało, dostałem orgazmu nawet nie dotykając kutasa, wystarczyły jego ruchy wewnątrz mnie.
Leżeliśmy zmęczeni na kanapie. Nasze przyśpieszone oddechy, zapach potu i spermy. W powietrzu wyczuwało się woń prawdziwego namiętnego seksu.
-Teraz już wiem, gdzie jest moje serce – położyłem głowę na jego piersi i zasnąłem, wiedziałem, że od dziś będę już zawsze tak zasypiał.
Fajne. Podoba mi sie konkretny styl narracji. Tak jakby to wszystko bylo rzeczywiscie opowiadane przez glownego bohatera, momentami tak jkaby od niechcenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum